O tym jak zostałam sędziną

W czerwcu zostałam międzynarodowym sędzią Aerobiku Sportowego federacji FISAF.

fullsizerender

Czy myślicie, że droga do zdobycia tych uprawnień była krótka i gładka? Nie. Była długa i wyboista.

Zaczęła się w październiku 2014 roku, kiedy pojechałam zdobywać uprawnienia w Pradze na Mistrzostwach Świata. Nie startowałam już wtedy, ale byłam tuż po zakończeniu zawodniczej przygody z Aerobikiem, więc wszystko co z nim związane było ciągle świeże.

Nikt w Polsce nie ma tych uprawnień, więc przygotowanie do egzaminu było trochę jak gra w Totka. Zapytano mnie tylko jakim sędzią chcę zostać – odesłałam odpowiedz: technicznym. Wraz z moją koleżanką anglistką dwa tygodnie studiowałyśmy regulamin i analizowałyśmy przepisy. Nie wiedziałam jak będzie wyglądał egzamin. Po przyjeździe zostałam skierowana od razu na TEST. Trudny, długi i z niewystarczającą (dla mnie) ilością czasu. Wszystkie pytanie dotyczące oceny technicznej miałam wyryte na blachę, o reszcie sędziów wiedziałam niewiele. Do tego szybkie przetwarzanie polskich myśli na zdania po angielsku nie poszły mi za dobrze. Być może stres wziął górę. Nie wiem, ale czułam, że szału nie będzie.

Po teście spotkałam się z Sędziną Główną. Dowiedziałam się, że oprócz mnie, uprawnienia sędziowskie zdobywa jeszcze jedna osoba – Inna z Rosji. Ok trochę raźniej. Ale szybko okazało się, że Inna jest lata świetlne przede mną. W sędziowaniu, w doświadczeniu, we władaniu angielskim. Tanya – Sędzia Główny – zapytała czy mam doświadczenie w sędziowaniu w Polsce. Odparłam, że nie. Jej reakcja? „Uuuu to będzie Ci bardzo ciężko”. Wyjaśniła nam najistotniejsze kwestie i powiedziała, że jutro zaczynamy praktykę. Tyle.

Wróciłam do pokoju. Wiedziałam, że jest źle. Miałam ochotę się zawinąć z powrotem do Polski. Czułam, że pójdę tam nazajutrz usiądę do sędziowania i zrobię z siebie głupka. Nikt nie chce być pośmiewiskiem i ja tez nie chciałam. Porwałam się na głęboką wodę. Wiedziałam, że nie może to być proste skoro nikt w Polsce tego nie ma. I niby dlaczego ja bez doświadczenia miałabym to zdobyć ot tak? Zrobiło mi się bardzo źle.

Siadłam, rozłożyłam karty i zaczęłam myśleć. OK.OK.OK. Wycofanie się byłoby chyba – mimo wszystko – większą porażką niż oblanie. Nie będę podkulała ogona. Spróbuję powalczyć.

Poszłam. Psychicznie Wróciłam dopiero po trzech dniach. Nieprzytomna. jak przeciągnięta przez wyżymaczkę. 3 bite dni sędziowania 4 kategorii w 3 dywizjach w 3 rundach. Ciągiem.
Wracałam do pokoju i podałam na łóżko. Ale z godziny na godzinę widziałam coraz więcej i szło mi coraz lepiej.

fullsizerender2

Po trzech dniach Tanya podsumowała moje wyniki. Była zadowolona i zaskoczona, że osoba, która nie sędziuje zawodów jest w stanie tak szybko się uczyć. Zdałam praktyczny i wróciłam do Polski nie znając wyniku teoretycznego.

Odpowiedź nadeszła miesiąc później. Nie zdałam. Brakło bardzo niewiele. Kilku procent. Porażka? Dla mnie doświadczenie. Widziałam już gdzie popełniłam błąd i nad czym trzeba popracować.

Zaczęłam cisnąć jeszcze mocniej. Sędziowałam zawody w Polsce. Wraz z moją trenerką organizowałam szkolenia dla trenerów i sędziów w Polsce. Zdobyłam doświadczenie, którego nikt mi nie odbierze, więc mogłam się nim podzielić z innymi.

fullsizerendernnj

Po roku byłam gotowa by zdawać jeszcze raz. Ale tym razem Mistrzostwa Świata miały się odbywać na Martynice. Zbyt duże koszty podróży kazały odpuścić temat. Kolejne odroczenie? Nie chciałam czekać na październik 2016. Byłam zdeterminowana i napisałam do Tanya:” Czy mogę zdawać na ME 2016 w maju?” Po tygodniu przyszła odpowiedz. Pozytywna!

Yes!!!

W kwietniu usiadłam do egzaminu w Polsce przed swoim laptopem – nowa formuła- tym razem online z ograniczonym czasem. Jeśli myślałam, że wiem już wszystko, to jak zwykle byłam w błędzie.

Egzamin składał się z dwóch części: zamkniętej i otwartej. Czas szybko uciekał, nie było miejsca na długie zastanawianie się. Prędko zaznaczałam odpowiedzi.

Kilka dni później przyszła odpowiedź. Zdałam część otwartą. W części zamkniętej brakło 2 punktów.

Egzamin online organizowany był jednak po raz pierwszy. Uznano więc, że niektóre pytania mogły być zrozumiane dwuznacznie. W związku z tym otrzymałam dodatkową szansę. Jeśli mi zależy mogę powtórzyć całość.

Rany rany rany…Czy kiedyś przez to przebrnę? Dobra, powtarzam. Od nowa stres nerwy i myśl, że jak teraz nie zdam – to koniec. Chyba już się nie podniosę po kolejnej porażce.

Ale nie! Kolejna próba i pozytywna! Uff! Zaliczone wszystko. Jadę na Mistrzostwa Europy  do Karlove Vary robić praktykę!!!

fullsizerender

Pojechałam. Tym razem bez obłędu w oczach i bałaganu na stoliku spokojnie sędziowałam od rana do wieczora. 3 dni. Czułam, że mam kontrolę nad sytuacją. Spokój i opanowanie pozwoliły mi nauczyć się jeszcze więcej. W przerwach rozmawiałam z innymi sędziami i konsultowałam się w sprawie not. Brałam udział w feedback’u dla trenerów i czasami sama udziałem odpowiedzi na ich pytania. Czułam się pewniej i lepiej. Po 1,5 roku zbierania doświadczeń czułam, że jestem jedną z nich. Sędzina główna – tym razem Jana z Czech powiedziała na koniec, że jest zadowolona z mojej pracy, ale na oficjalne wyniki muszę jeszcze trochę poczekać.

Wróciłam do Polski. Wszyscy pytali czy zdałam. Było mi głupio, bo nie wiedziałam. Wiec mówiłam, że czekam na wyniki, co mogło wyglądać jakbym ściemniała. Minął tydzień, dwa, trzy… Napisałam, czy wyniki są już znane? „Niestety nie, uzbrój się w cierpliwość”.

Ok, czekałam dalej. I wreszcie  nadszedł  pamiętny poniedziałek – 20 czerwca. Dzień po pierwszym  Pucharze Polski FISAF w Aerobiku Sportowym ( z którego nawiasem mówiąc pochodzą zdjęcia dodane w tym wpisie). Otworzyłam maila.

„Congratulations, You have passed your practical and theory exams.
Well done, great job!”

Aaaaa!

fullsizerender4

1,5 roku walki!

Już wiesz dlaczego się udało?

Bo walczyłam do końca.

Bo się nie poddałam.

Bo przekułam swoją porażkę w motywację, by nauczyć się więcej.

Bo czuję, że to coś w czym jestem dobra.

Bo wiem, że nic co wartościowe nie przychodzi łatwo.

Pamiętaj o tym zanim spiszesz coś na straty i złożysz broń.

Nie wywieszają białej flagi, jeśli nie musisz.

fullsizerender2

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0

Jedna odpowiedź do “O tym jak zostałam sędziną”

  1. Gosia napisał(a):

    Super wpis! Gratuluję wytrwałości! :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *