Przygoda nad kanionem

Czy mielibyście ochotę przejechać się tyrolką nad najgłębszym kanionem Europy? To jedno z tych przeżyć, które często dostarczają więcej emocji przez 15 sekund niż czasem dobrych parę lat spokojnego życia. Lubię od czasu do czasu zaaplikować sobie taką dawkę adrenaliny, bo uważam, że życie, w którym nie doświadcza się mocnych przeżyć nie ma smaku.

A Wy? Co o tym sądzicie?

Pomysł zrodził się na ostatnich wakacjach w Czarnogórze, podczas rozmowy z rezydentką o atrakcjach i miejscach koniecznych do odwiedzenia. Głęboki na 1300 metrów Kanion Tary leżący w Górach Dynarskich bez wątpienia do nich należał.

Zanim Wam go jednak pokażę, chcę żebyście „pojechali” ze mną i  zobaczyli miejsca, które odwiedziłam po drodze. Wycieczka w góry okazała się strzałem w dziesiątkę i utwierdziła w przekonaniu, że Czarnogóra to naprawdę dobra wakacyjna destynacja.


Jezioro Pivsko


Z wybrzeża, gdzie zatrzymaliśmy się w Budvie, postanowiliśmy się udać w głąb kraju – górskie tereny w północno- zachodniej części Czarnogóry.

Pokonując po drodze trasę nad Kotorem  składającą się z samych serpentyn, a mianowicie  25 zakrętów, wstrzymywałam oddech co 10 sekund, bo uwierzcie mi droga jest wąska, bardzo kręta i lepiej nie oglądać się na boki. Wizja spadającego auta w przepaść z jednej albo roztrzaskującego się o skały z drugiej strony, była mi bardzo bliska i chcąc nie chcąc bardzo realna.

Wspomniane serpentyny w pewnym odcinku układają się na kształt litery M i są hołdem czarnogórskiego budowniczego Josipa Slade dla jego ukochanej – mojej imienniczki – czarnogórskiej  księżniczki Mileny.

W Czarnogórze ze względu na ukształtowanie terenu, często aby dojechać z punktu do punktu, który na mapie wydaje się bardzo blisko, należy nadłożyć drogi i mówiąc kolokwialnie „objechać górę”, czyli wspiąć się na nią krętymi drogami, a następnie zjechać z drugiej strony.

Nie mniej  jednak, warto było troszkę się postresować by na szczycie w przyjemnym punkcie widokowym zobaczyć wspominaną we wcześniejszym wpisie Bokę Kotorską z nowej, innej perspektywy.

Wracając się kawałeczek by zahaczyć o stolicę kraju – Podgoricę, a następnie przejeżdżając przez jedno z większych miast – Nikśić, docieramy do Jeziora Pivsko. Jest to sztuczne jezioro zaporowe, utworzone w dolinie rzeki Pivy. Pod względem wielkości sklasyfikowane jest na drugim miejscu wśród jezior Czarnogóry, ale, co uderza najbardziej – to niesamowity – turkusowy kolor wody.


   Restauracja i plac zabaw przy jeziorze Pivsko


Następnie udaliśmy się drogą wzdłuż Kanionu Pivy ( długa i głęboka śródgórska rozpadlina, wypełniona przez wody jeziora zaporowego), która prowadzi przez ..69 tuneli! W praktyce oznaczało to mniej więcej tyle, że co parę chwil w aucie robiło się ciemno i jedną stronę przewodnika czytałam bagatela 10 minut;)  Droga była oczywiście wąska i niewygodna, ale by wynagrodzić sobie trud tej wycieczki, zatrzymaliśmy się na chwilkę w przydrożnym sklepiku, by kupić wina i miody domowej roboty.

 


Park Narodowy Durmitor


O ile pierwszy etap nie zachwycił Was jeszcze tak bardzo jak nas, myślę, że co do drugiej części wycieczki nie będziecie już mieli wątpliwości. Wyobraźcie sobie nagle znaleźć się na odludziu , w ciszy, wśród zapierającej dech w piersiach przyrody. Wokół spokój i zwierzątka, zaprzątnięte swoimi sprawami i praktycznie nie zwracające na nas uwagi. Cudowne:) Taka właśnie była droga przez Park Narodowy Durmitor i choć wydawała się krótka na mapie, w praktyce pokonywaliśmy ją bardzo długo. Wszystko to  przez wąskość drogi, a także fakt, że zatrzymywaliśmy się co po chwilę by… robić zdjęcia 😉  A oto efekty tych postojów:

Durmitor, obok gór Prokletije jest najwyższym pasmem gór Dynarskich. Rozciąga się pomiędzy (wspomnianą wcześniej) doliną Pivy, Komarnicy i Bukovicy na zachodzie i południu, a doliną Tary na północy, do której za moment przejdę. Park Narodowy Durmitor został utworzony w 1952 r. i początkowo obejmował węższy obszar, niż to ma miejsce dziś. Aktualnie ma powierzchnię 39 tys. ha, a jego tereny rozciągają się na wysokości 500-2523 m.n.p.m.


Kanion Tary


No i jesteśmy! Kanion Tary i most nad rzeką Tarą to miejsce w Czarnogórze, które absolutnie musicie zobaczyć, jeśli kiedykolwiek do Czarnogóry dotrzecie. W przewodniku oznaczone jest ono pomarańczową gwiazdką, która wyraża najwyższy stopień uwielbienia turystycznego i określana jest jako „zobacz koniecznie”. I choć czasem jestem sceptyczna wobec tego typu rekomendacji – tu zgadzam się w pełni – to miejsce trzeba zobaczyć. Koniecznie!

Tara jest najdłuższą rzeką Czarnogóry – liczy 149 km, a kanion najgłębszym w Europie – sięga 1300 m. Kanion Tary jako część Parku Narodowego Durmitor wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Dla sportowych zapaleńców warto dodać, że na rzece Tarze często organizowane są spływy (rafting). My natomiast zdecydowaliśmy się na zjazd tyrolką nad kanionem, choć muszę przyznać, że podświadomie chyba, chodziliśmy wokół punktu jak koło przysłowiowego śmierdzącego jaja. Oglądaliśmy innych zjeżdżających i niestety cała akcja przedstawiała się dość przerażająco.

Przy tej okazji powiem Wam co nieco o sobie. Ja zawsze jestem prowodyrem takich przygód. Jednak w trakcie podejmowania decyzji, opowiadam innym o możliwych zagrożeniach. Punktuję np. że wypadki się zdarzają, że linki się urywają, że tak jak na wesołym miasteczku czasem coś się psuje i ludzie wiszą głowami w dół, do czasu wezwania pomocy albo gorzej: giną,  po czym podsumowuję „inteligentnie”: „No ale w sumie mielibyśmy mega pecha, gdyby akurat nam się to przytrafiło”;)

I tym oto sposobem wszystkim automatycznie odechciewa się robić ze mną cokolwiek, tym bardziej gratuluję mojemu mężowi, że mimo wszystko się zdecydował:)

A przejazd trwa króciutko (ok 15-20 sek.) i  jest super, naprawdę można poczuć adrenalinę. Wszystkie osoby, które zdecydowały się na tę przygodę mówiły to samo: gorzej wygląda z boku niż jest w rzeczywistości. Hm.. nie śmiem nawet polemizować z tymi słowy, zwłaszcza oglądając nad przepaścią kanionu 4-os rodzinę w tym dwójkę małych dzieci. Pewnie wyznają tę samą zasadę co ja: „Mielibyśmy mega pecha, gdyby akurat na nas…”.

Także tak, było warto – niestety nie mamy zdjęcia nad kanionem ani filmiku…Czarnogórcy zdecydowanie powinni pomyśleć nad tego typu opcją, bo każdy kto się zdecydował pewnie chętnie by i taki film dokupił. I choćby miał obejrzeć potem raz…to wiecie jak to na wakacjach – kasy się nie liczy:D

To tyle na dziś!

Hvala i zbogom!

Share on Facebook3Tweet about this on TwitterShare on Google+0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *