Wakacje Last Minute – Budva

Gdy wylądowałam w Czarnogórze, chciałam nie rozpakowywać się i wracać. 

Po wejściu do hotelowego pokoju przeżyłam mały kryzys, bo gwiazdki czarnogórskie nie odpowiadały w żaden sposób polskim standardom.

Żeby uciec od pokojowych problemów, ruszyłam na spacer  po Budvie, który tylko pogłębił moją niechęć. Wyobrażałam sobie to miejsce jako zabytkowe, tajemnicze cudo – a zastałam hałaśliwe, letnie miasteczko przypominające nasze polskie Mielno.

Chciałam stamtąd uciekać, ale ostatecznie… dałam szanse.

Dziś nie żałuje tej decyzji ani trochę!

Co urzeka w kraju, który na pierwszy rzut oka nie ma w sobie nic urzekającego? Jak można zakochać się w miejscu, które definitywnie skreśliło się pierwszego dnia? 

Chyba sama nie umiem na to bardzo logicznie odpowiedzieć. Ale może zrozumiecie mnie, gdy zechce Wam co nieco pokazać.

Tak – Budva jest typowym nadmorskim hałaśliwym kurortem.

Imprezy w pianie.

Zapiekanki, lody, gofry co 2 metry.

Zero miejsca na plaży i głośna muzyka dobiegająca z każdej budki .

Stragany ze szmelcem (nawet ja już miałam przesyt, choć jak wiecie jestem oficjalnie fanką).

Rozkrzyczane dzieciaki.

Brud.

Ale…

Kiedy wstaniesz przed wschodem słońca, gdy cały ten szum jeszcze słodko śpi- jest przepięknie. I można się nawet wykąpać.

Podobnie rzecz się ma późnym wieczorem. Muzyka na starym mieście już nie razi, tak jak przy hałaśliwej plaży. Uliczni grajkowie przypominają tych z Krakowa, a to – dla mnie – bardzo dobre skojarzenie.

Otwarte są sklepy z pamiątkami , które subtelnie zapraszają do środka, a z restauracji pachnie dobrym jedzeniem. Chce się żyć, spacerować i podziwiać zabytkowe miejsca.

A co warto zobaczyć w Budvie za dnia?

Ja skusiłam się na zwiedzanie Cytadeli. To główna atrakcja i duma Budvy. Przepiękna obronna forteca – zniszczona podczas licznych najazdów – zrekonstruowana w XV w. Obecnie mieści się tam muzeum – galeria malarstwa oraz wystawa makiet okrętów.

Potem przeszłam się urokliwymi uliczkami Starego Miasta.

Widok z Cytadeli na Stare Miasto, molo i kompleksy hotelowe

Widok na Wyspę Św. Mikołaja

Muzeum

Stare miasto – uliczki

   

Wracając skierowaliśmy się  w stronę morza. Idąc na żwirową plażę Morgen mijamy po lewej stronie bardzo charakterystyczny pomnik w Budvie – pomnik tancerki. Jak to zwykle z takimi pomnikami bywa – należy tancerkę pogłaskać – na szczęście:)

Zatem wszyscy głaskają i robią sobie zdjęcia z tancerką oraz pięknym widokiem na stare miasto w tle. Kolejeczki są, nie powiem.

Mam i ja  :mrgreen:


Ale cóż to byłyby za wakacje bez plażowania..?

Trzeba jednak wyskoczyć z gotówki, bo to plaża płatna.

Tak, jak pisałam  – albo walka o parę centymentrów, na których możemy uklepać swój ręcznik z wirującymi nad głową hot – dogami albo to.

Wybieram to.

Oraz basen hotelowy – bardzo spoko.

Jeśli znudzi Wam się Budva, zawsze też można ruszyć na spacer do miasteczka obok – Becici  lub  popłynąć na druga stronę na wyspę Św. Mikołaja (widoczna na zdjęciach wcześniej).

Pamiętajcie jednak, że spacer jest fajny, natomiast Becici zdecydowanie nie;)

Wyspa Św. Mikołaja jest w porządku –  spokojniej niż w Budvie – jeśli tego szukacie.

Wyspa Św. Mikołaja

A gdyby i to było mało, to polecam przede wszystkim korzystać z uroków prawie zawsze pustej siłowni. Coś pięknego 🙂

 Podsumowując, Budva jest urokliwa, ale trzeba się tego czasami dopatrzeć. Jednak to nie Budva sprawiła, że Czarnogóra skradła moje serce.

Ten kraj to istna perełka Bałkanów, tylko trzeba się dobrze rozejrzeć.

Kilka cudownych miejsc już widzieliście w poprzednich wpisach http://milenamatura.pl/przygoda-nad-kanionem/ , http://milenamatura.pl/szczesliwi-posrod-fiordow/ .

Niedługo pokaże Wam miejsce, na które powinny być niekończące się kolejki.

Nie było.

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *